Wojna handlowa czy strategiczne partnerstwo? Niemcy proponują nowe cła na chińskie samochody
Unia Europejska stoi przed kluczową decyzją dotyczącą swojej polityki handlowej wobec Chin. Dirk Panther, minister gospodarki niemieckiego landu Saksonia, wezwał do rozważenia wyższych ceł na import chińskich samochodów, proponując to jako narzędzie do stymulowania lokalnych inwestycji.
Według Panthera, surowsze środki handlowe nie mają na celu wyparcia chińskich graczy, lecz zmuszenie ich do przejścia z modelu czystego eksportu na model lokalnej produkcji i spółek joint-venture w Europie. To wzmocniłoby pozycję negocjacyjną UE i chroniło europejski rynek.
W przypadku interesów Saksonii stawka jest niezwykle wysoka. W landzie znajduje się fabryka Volkswagena w Zwickau, specjalizująca się w pojazdach elektrycznych. Obecnie VW znajduje się w okresie głębokiej restrukturyzacji i ostrzegł, że może zamknąć cztery fabryki w Niemczech, jeśli nie znajdzie sposobów na poprawę swojej konkurencyjności. Możliwość tworzenia przez chińskich producentów spółek joint-venture w regionie mogłaby uratować krytyczne miejsca pracy i moce produkcyjne.
Niemiecki gigant motoryzacyjny rozważa już warianty produkcji modeli opracowanych w Chinach bezpośrednio na terytorium Europy. Oliver Blume, prezes wykonawczy VW, wyraził już gotowość do potencjalnych partnerstw z chińskimi firmami, co pozwoliłoby markom takim jak BYD ominąć cła poprzez lokalną produkcję.
Obecnie chińskie firmy wykorzystują „furtkę” poprzez samochody hybrydowe, które wciąż nie podlegają obecnym wysokim cłom na bateryjne pojazdy elektryczne. Panther podkreśla, że niezależnie od ekspansji rynkowej Chin, celem Europy musi być tworzenie wartości i miejsc pracy w granicach Unii.


Komentarze (0)