Iluzja mechaniki: Ferrari sprzedaje symulację oprogramowania skrzyni manualnej za 217 000 dolarów
W świecie supersamochodów przejście na zautomatyzowane skrzynie biegów jest przez purystów traktowane niemal jak zdrada. Ferrari, znane z szacunku do tradycji inżynieryjnej, postanowiło odpowiedzieć na tęsknotę za „starym stylem” w niezwykle nowoczesny i kosztowny sposób. Nowy model 12Cilindri Manuale oferuje klasyczną dźwignię zmiany biegów i trzeci pedał, ale pod powierzchnią nie ma nic mechanicznego.
Mimo że samochód jest prezentowany jako model z manualną skrzynią biegów, w rzeczywistości opiera się na standardowej, ośmiobiegowej zautomatyzowanej skrzyni dwusprzęgłowej (DCT). Część „manualna” to w rzeczywistości system o nazwie Manuale By-Wire. Wykorzystuje on czujniki, które monitorują ruchy dźwigni i pedału sprzęgła, przekształcając te działania w elektroniczne komendy dla automatycznej skrzyni biegów.
Cena iluzji
Różnica w cenie między standardowym coupe a wersją Manuale wynosi około 217 000 dolarów. Przy całkowitej cenie wynoszącej 675 000 dolarów, klienci płacą ogromną marżę za wrażenia, a nie za realne mechaniczne połączenie. Inżynierowie Ferrari pracowali ciężko, aby odtworzyć nawet dźwięk metalowej dźwigni i opór pedału, naśladując legendarne modele, takie jak 599 GTB Fiorano.
Potężne V12 pod maską
Podczas gdy skrzynia biegów jest cyfrowa, serce samochodu jest czysto analogowe. 6,5-litrowy wolnossący silnik V12 generuje imponujące 819 KM i 678 Nm momentu obrotowego, osiągając 9500 obr./min. Samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w imponujące 2,9 sekundy.
Dlaczego nie prawdziwa mechanika?
Choć marki takie jak Dodge ze swoimi modelami Viper udowadniają, że mechaniczne skrzynie biegów mogą wytrzymać wysoki moment obrotowy, Ferrari prawdopodobnie wybrało drogę programową, aby zachować precyzję i szybkość systemu DCT. Tradycyjna skrzynia wymagałaby zmian w konstrukcji podwozia i ograniczyłaby możliwości zarządzania nowoczesnymi systemami stabilizacji i kontroli trakcji.
Ciekawe jest to, że system został zaprogramowany tak, aby pozwalać na „błędy” – jeśli kierowca spróbuje zmienić bieg niezdarnie, samochód może szarpnąć lub nawet zgasnąć, imitując zachowanie starszego pojazdu. Niemniej jednak, oprogramowanie zablokuje dźwignię, jeśli spróbujesz zrobić coś, co mogłoby uszkodzić silnik.
Dla entuzjastów jest to szczyt technologii, ale dla sceptyków – kosztowny sposób na symulowanie czegoś, co zniknęło ze współczesnej inżynierii.


Komentarze (0)